Pojechałam po pracy połazić po mieście. Jutro jadę po pieniądze za grudzień. Tam gdzie kiedyś mieszkałam pracowałam w sklepie i wypłata mi się należy. Chciałam sobie wypatrzeć jakąś spódniczkę tu do pracy bo tak za bardzo nie mam w co się ubrać. Wracam a tu tramwaj staje między przystankami. Przed nim stoją inne tramwaje. Ludzie wychodzą na ulice. Nikt nic nie wie. Nie wiadomo co robić. Nagle jakiś autobus się zatrzymuje, ale tam dalej przy pierwszym tramwaju. Wszyscy lecą do niego, ale trzeba przejść przez bardzo ruchliwą ulicę. W końcu udaje mi się przebiec na drugą stronę. Dobiegam do autobusu a tu sru, drzwi się zamykają i odjeżdża. Wszyscy zdążyli a ja zostałam na ulicy sama. No i niech mi ktoś powie, że nie mam pod górę.
Jednak zawsze pod górę.
Opublikowane przez malaasiczka
ta, co zawsze ma pod górkę Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest malaasiczka
Opublikowano