Moje mieszkanie.

Tak naprawdę, to tylko tu mieszkam i nic tu nie jest moje. Ale jest moje w sensie, że tu mieszkam. Trzy pokoje, kuchnia i łazienka. Drugie piętro i miejskie ogrzewanie. I to by mogło być już wszystko co na ten temat można powiedzieć. Jeden pokój jest takim ogólno dostępnym salonem. Telewizor, stary, bo stary ale jest. Ława, dwa fotele i podniszczony wypoczynek. Ja mam dla siebie jeden pokój, ten który kiedyś był pokojem człowieka, który jest moim ojcem. Szafa, tapczan i biurko z komputerem. Tylko internetu brak. No cóż… telewizor ma za to kablówkę. Nie było, ale człowiek będący moim ojcem poszedł do biura, żeby włączyli i już teraz działa. Wszystko tu stare i zużyte. Ja nie potrzebuję luksusu, bo nigdy go nie miałam. Jestem szczęśliwa, że tu jestem, i że nie ma tu mojej matki. Ostatnio nie było już można z nią wytrzymać. Jest jeszcze ten trzeci pokój, ale tam nie wolno wchodzić a już szczególnie nic tam ruszać. To pokój siostry człowieka, który jest moim ojcem. Tam drzwi są zamknięte, ale nie na zamek. Więc wejść można. Choć mam zabronione to przecież zaglądałam tam parę razy. Nic ciekawego, nic szczególnego tam nie ma. Trochę jakichś ciuchów w szafie i nic poza tym. To pewnie o te ciuchy chodzi. Dokładnie im się nie przyglądałam, bo przecież nie mam zamiaru w nich chodzić. Tak tylko popatrzyłam ze zwykłej ciekawości. Popatrzyłam tak by nikt nie poznał, że tam grzebałam. No może jeszcze tam, tak trochę dokładniej sobie popatrzę, bo jak coś zakazane, to dwa razy bardziej kusi.

Dodaj komentarz