Zakazana szafa.

Nie mam pojęcia dlaczego człowiek będący moim ojcem tak stanowczo zabronił mi tam zaglądać. Skarbów żadnych tam nie ma. Ja przynajmniej nic cennego nie znalazłam. Trochę ciuchów nawet całkiem fajnie, można powiedzieć, że pedantycznie poukładanych i o to tyle krzyku. Przecież mam póki co w co się ubrać więc zupełnie tego nie rozumiem. No dobra, to ich mieszkanie i mogą sobie rządzić po swojemu, ja tu nie mam nic do gadania. Nie powiem, na samym dole szafy coś mnie zainteresowało. Pod stertą równiusieńko poukładanych rzeczy leżało sobie coś z jaśniusieńkiego jeansu. Tak było tam upchnięte, że niemal wcale nie było tego widać. I to mnie chyba podkusiło. Delikatnie, żeby niczego nie porozwalać wyciągnęłam to „coś”. Nic ciekawego pomyślałam w pierwszej chwili. Stare, znoszone i całkiem sprane jeansowe bermudy. No w sumie to można latem w czymś takim chodzić na plażę. Już miałam odłożyć to spowrotem do szafy ale jeszcze odwróciłam to tyłem a tam patrzę, wyparta skórzana naszywka „Riffle”. Przynitowana na cztery miedziane nity. Oryginalne „Riffle”. Obejrzałam je dokładniej i nie powiem, całkiem fajne. Bez kieszeni, bez szlufek na pas i tak uszyte, że całkiem fajnie mógłby leżeć. Już nawet chciałam je tak na próbę założył ale pomyślałam, że z moim szczęściem pewnie właśnie by przyszedł człowiek będący moim ojcem i lepszej wpadki nie trzeba. Z jakimś dziwnym żalem odłożyłam je do szafy. Nie powiem, urzekły mnie te bermudy. Może kiedyś odważę się i założę zobaczyć jak ja w czymś takim bym wyglądała.

Dodaj komentarz