Nie zaglądałam tu jakiś czas, bo tak i za bardzo nie było o czym pisać. Ale dziś zadzwonił basista. I to chyba mam ochotę zapisać. Gra na basie w takim zespole w Stargardzie. Kiedyś jak jeszcze chodziłam do ogólniaka to próbowałam z nimi śpiewać ale nic z tego nie wyszło. Ciacho i to zajebiste z niego. Nawet się kiedyś w nim podkochiwałam ale nikt nic o tym nie wiedział a mi też to jakoś tak zaraz przeszło. Starszy o trzy lata. No prawie o trzy. Całkiem fajny tylko, że taki trochę niedorobiony. Ciapa taka straszna. Żona i dwójka dzieci. Ale nie mieszka z nimi. Żona go miała już dość i go pogoniła. Nie mam pojęcia skąd miał mój numer ale zadzwonił a ja odebrałam. Nie wiedziałam kto dzwoni ale pewnie jakbym wiedziała to też bym odebrała. Mieszka tam gdzie ja mieszkałam, w Dobrej. Tylko, że całkiem gdzie indziej, ale to nic bo zawsze jak jeszcze chodziłam do szkoły to razem żeśmy jechali autobusem. Nie żeby razem ale w tym samym kierunku, do Stargardu. Ani żeśmy razem nie siedzieli, ani ze sobą gadali. Nie no cześć to zawsze powiedział i czasem siedzieliśmy obok siebie ale on nigdy się do mnie nie odzywał. Ważniaka zgrywał. Ale jak czasem go nie było to tak mi trochę było przykro. Tak z czystej ciekawości odebrałam bo nie wiedziałam kto dzwoni. Kręcił coś, coś kombinował. Nie chciał powiedzieć ani skąd ma mój numer ani po co dzwoni. Coś tam gadał, że mnie tyle czasu nie widział, że gdzieś zniknęłam z Dobrej ale nie odważył się powiedzieć, że chce się ze mną spotkać. Przecież wiedziałam, że po to dzwoni ale nic mu nie pomogłam zagadać. Pewnie, a co to ja jestem ana pstryknięcie palcami? Jestem sama z wyboru i tak mi dobrze. A już na pewno nie mam ochoty na faceta z dwójką dzieci i z żoną.
Basista
Opublikowane przez malaasiczka
ta, co zawsze ma pod górkę Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest malaasiczka
Opublikowano