Człowiek, będący moim ojcem

Przyszedł bez uprzedzenia parę minut po piętnastej. Na kontrolę? Sprawdzić czy jestem i co robię? Powiedział, że akurat na weekend jest w Polsce, i że dlatego zajrzał zobaczyć. Przecież nie musi się tłumaczyć, to jego mieszkanie. Jego i jego młodszej siostry. Ja tu jestem na jego łasce. Nie stęsknił się za mną bo przez 24 lata nie czuł potrzeby by mnie widzieć. Ja też widziałam go drugi raz w życiu. Przygarnął mnie bo go o to prosiłam. Nie jeden z resztą raz. Kiedyś wykradłam matce telefon do niego i parę razy dzwoniłam żeby mnie stamtąd zabrał jak miałam jej już dość. Teraz okoliczności były sprzyjające bo jego siostra wyjechała i mieszkanie stało puste. Bez opieki i potrzebny był stróż. Puki nie wróci mogę tu mieszkać, w jego pokoju, tylko mam niczego nie ruszać. Nie ma sprawy nie ruszam. Jakbym miała wrócić do matki na wieś to wolałabym się powiesić, albo lepiej utopić w wannie. Wrzuciłabym suszarkę do wody i po problemie. Nieszczęśliwy wypadek. Człowiek będący moim ojcem pytał jak sobie radzę. Tak z grzeczności bo jakoś nigdy wcześniej go to nie obchodziło. Daję radę. Zawsze musiałam sama dawać radę więc nic to dla mnie nowego. Pytał czy coś potrzebuję. Co miałam mówić?  Że wszystkiego, bo przecież nic nie mam?  Powiedział, że pieniędzy za mieszkanie nie chce bo i tak by musiał za nie płacić ale, że prąd i gaz, to te trzy stówy za miesiąc trzeba dać. Dam. To i tak połowa tego co musiałam dawać matce, a i tak kręciła ryjem, że mało a tam zarabiałam mniej. Ile by nie powiedział tyle bym dała, no bo co? Jeszcze raz mi powiedział, że do pokoju Joanny mam nie wchodzić, i żeby nic tam nie ruszać. Jego siostra ma na imię tak samo jak ja i podobno jest wyjątkowo wredna. Coś tam jeszcze bredził, powiedział że pieniądze to weźmie ode mnie za miesiąc jak dostanę tu wypłatę i poszedł. Tatuś kurwa.

Dodaj komentarz